sobota, 27 czerwca 2015

Wyprawa na Antypody cz.1

Witam. Od razu się usprawiedliwiam dlaczego część pierwsza. Miałam zamiar napisać jeden zbiorczy post o kinie robionym przez ludzi chodzących do góry nogami, ale stwierdziłam, że wrzucanie do jednego wora filmów z bardzo różnej półki, które w dodatku wywarły na mnie mocne wrażenie, to się nie godzi.

Dziś więc zobaczymy, cóż takiego pacnęło mnie ostatnio w głowę z Nowej Zelandii, a w części drugiej zajrzymy do Australii.




Dla większości kinomanów na hasło Nowa Zelandia otwiera się w głowie klapka i wyskakują z niej przerośnięci faceci, kilka karłów i zniewieściały lowelas, czyli Drużyna Pierścienia w komplecie. Ale kraj ten, ma do zaoferowania nie tylko ładne tło do kolejnych ujęć Shire, Mordoru, czy Rohanu.Chociaż na półce z napisem filmy z Nowej Zelandii może nie znajdziecie wiele pozycji, to warto do niej sięgnąć - pod warunkiem, że wcześniej podobało wam się kino australijskie, lubicie być zaskakiwani niekonwencjonalnym podejściem do tematu, jesteście gotowi przyjąć fakt, że jest inne podejście do kina niż to made in Hollywood i lubicie brytyjskie seriale (ten warunek może wydawać się dziwny, ale w pełni uzasadniony, obejrzycie chociażby Utopię, czy Misfits, a zrozumiecie). Przechodząc do sedna... fajny film wczoraj widziałam.  

Co robimy w ukryciu zabiera nas do świata mroku i krwi. Być może widzieliście już ileś tam przedstawień wampirów w filmie, czy sztuce, ten obraz jest jednak inny niż wszystko z czym do tej pory się zetknęliście. Oto mamy przed sobą film dokumentalny o wampirach nakręcony w Wellington.Czwórka lekko staroświeckich przyjaciół Viago (379 l.), Deacon (183 l.), Vladislav (862 l.) i Petyr (8000 l.), mieszkających pod wspólnym dachem, pozwala towarzyszyć sobie w conocnym życiu. Poznajemy ich słabości, zmagania z nowoczesnością. Przyjaciół i wrogów. Każda z osób jest indywidualnością, co prowadzi do nieuchronnych tarć między nimi. Szczególnie, gdy w ich życiu pojawia się Nick. Świeżynka, która entuzjastycznie informuje wszystkich, że jest wampirem. I który przyprowadza do domu swojego najlepszego przyjaciela informatyka, dzięki któremu wampiry odkrywają świat internetu i min. radośnie oglądają na YouTube wschód słońca. Jakby tego było mało całkiem poważnie przywiązują się do człowieka obiecując solennie, że go nie zjedzą.
Umiejętnie wykorzystana konwencja dokumentu urealnia całość. Nie jest to film, na którym będziemy się gromko śmiali, o nie, to zupełnie inne poczucie humoru. Śmieszność wynika często z zestawienia wampir plus banalny problem, jak kłótnia o nie pozmywane naczynia ... od pięciu lat (no cóż dla wampirów czas ma inny wymiar). Czy kłopoty ze znalezieniem na obiad dziewicy tudzież problemy z zakrwawioną kanapą po kolejnym obiedzie. Jednak cały film będzie nam towarzyszył szeroki uśmiech, jeśli tylko złapiemy, to puszczone do widza przez twórców oczko.
Generalnie ciężko streścić film, w którym każde ujęcie jest frapujące, kpi z mitów, czy popkulturowych klisz. Oprócz wampirów i ludzi na ekranie pojawiają się wilkołaki (ciekawie rozegrany motyw z odwieczną walką między tymi dwoma gatunkami), zombi ("i cały czas musimy chodzić z wyciągniętymi ramionami, nie masz pojęcia, jak trudno, tak kogoś złapać") oraz Bestia. Jest też miejsce na rozczulająco - romantyczne uczucie.
Polecam, warto :)


A jakby komuś było mało czarnego humoru rodem z Nowej Zelandii, to jest taki film Czarna Owca się nazywa. W skrócie można go streścić jako zombi- owcza- apokalipsa. Chmm. Krwiożercze owce :) każdy kraj ma własne fobie ;)

Related Articles

1 komentarz:

  1. Zazwyczaj podchodzę ostrożnie do filmów z wampirami. Pewnie mam uraz po Zmierzchu. "Co robimy w ukryciu" wydaje się być ciekawy, być może dam mu szansę. Wizja niepozmywanych przez 5 lat(!) naczyń napawa mnie przerażeniem ;]

    OdpowiedzUsuń

Wszystkie teksty, poza cytatami, są mojego autorstwa jakiekolwiek kopiowanie nie jest mile widziane. Obsługiwane przez usługę Blogger.