niedziela, 1 lutego 2015

Ruth


Ileż historii zna świat, w których młode, wrażliwe dziewczęta dają się zwieść słodkim obietnicom. A potem wypłakują oczy w poduszkę nie mogąc uwierzyć, że kochanek okazał się zwykłym tchórzem niegodnym ich niewinnej miłości. To właśnie spotyka Ruth Hilton, szesnastoletnią sierotę oddaną przez opiekuna do nauki krawiectwa. Młoda, niedoświadczona, szczera, gotowa nieść pomoc wpada w oko pewnemu młodzianowi z wyższych sfer, który zachwycony jej urodą zarzuca na nią sidła. Ona - wrażliwa na otaczające piękno, przyrodę, pogodna i ufna dla ludzi. On - rozkapryszony młodzian pozbawiony empatii, wyciągający rękę po to, co mu się nie należy nie zważający na konsekwencje, słaby charakterem i duchem. Jak to się kończy? A jak może się skończyć w wiktoriańskiej Angli związek panicza z pensjonarką sierotą? Dla niej zakończenie, to prawdziwy dramat, gotowa jest porzucenie przypłacić życiem.

Nieświadoma w co się uwikłała, pełna naiwnej, ale szczerej miłości wpada w rozpacz i przez resztę życia postanawia żyć tak, by odpokutować swój grzech - skromnie i w czystości, oddana służbie innym i swojemu synowi, którego jedynym przewinieniem było to, że się urodził z nieprawego łoża, co skazywało go na potępienie w oczach społeczeństwa i odrzucenie. Na swoje szczęście dziewczyna znajduje bezpieczny dom. Zostaje przygarnięta przez kalekiego pastora dysydentów Bensona i jego siostrę. Otrzymuje pracę jako guwernantka w zaprzyjaźnionym domu jednego z wiernych, a jednocześnie przyjaciela pastora. Człowieka surowych zasad, typowego przedstawiciela angielskiego społeczeństwa ówczesnych czasów.
W ustalony rytm lat, przetykanych pomniejszymi wydarzeniami, wdziera się przeszłość Ruth, a prawda o jej rzekomym wdowieństwie ostatecznie wychodzi na jaw. Kobieta musi stawić czoło surowemu osądowi, wszystko czego dokonała odchodzi w niepamięć wobec grzechu z przeszłości, którego się dopuściła. Dla tej wrażliwej kobiety, to prawdziwy cios i nie dba ona o siebie, ale o swoje dziecko.

No właśnie - syn Leonard. Gaskell, jak i inni pisarze XIX wieczni nie pisze wprost o miłosnych uniesieniach. Czytelnik musi sam się domyślić, w którym opisie przyrody ukryty jest erotyczny podtekst, który spacer nie jest spacerem, która rozwijająca pąki gałązka symbolizuje rozwijającą się kobiecość. Zapewne dla czytelnika współczesnego autorce te niuanse były prostsze do odczytania*. Dla młodych dziewcząt, niewtajemniczonym w Ars amandi takimi pozostały - niewinnymi opisami.

Po pierwsze nie polecam Ruth tym, którzy chcą zacząć przygodę z Elizabeth Gaskell. Książkę czytałam długo, pełna jest zawiłych opisów przyrody, charakterów, przemyśleń. Z drugiej strony jest to jej zaletą ponieważ autorka niezwykle kunsztownym językiem opisuje nam tło, plan dalszy i bliższy, dokładnie kreśli charaktery bohaterów splecione z epoką w której przyszło im żyć. Nie da się tej książki czytać szybko i byle jak. Każde zdanie jest wyważone, każda postać dokładnie opisana. Akcja rozciągnięta na kilka lat toczy się nieśpiesznie nabierając tempa jedynie w kluczowych momentach. Główna bohaterka ze swoim poświęceniem nie jest absolutnie typem kobiety nam współczesnej. Może nawet lekko irytować swoją bezwolnością, chociaż wziąwszy pod uwagę położenie w jakim się znalazła, wychowanie, epokę, religijność trudno od niej oczekiwać, by była bardziej buntownicza. Otrzymała oparcie u dobrych ludzi, którzy zechcieli jej pomóc i nie zrezygnowali nawet na wieść o spodziewanym dziecku. Nikt inny nie przygarnąłby pohańbionej panny. Jej pokora, solidność, uczciwość i pracowitość były tym czym mogła się odwdzięczyć za dach nad głową i wsparcie jakie otrzymała.
Właściwie tytułowa bohaterka, mimo, że jest osią fabuły jest jednocześnie jedynie pretekstem dla autorki, która stara się nauczyć swojego czytelnika, by nie potępiać zbyt pochopnie, gdyż jedynie Najwyższy ma prawo do sądu ostatecznego i każdemu należy się druga szansa. Jest to zdecydowanie powieść moralizatorska, w której Gaskell wyraża swoje poglądy na świat, staje w obronie kobiety i jej prawa do wolności. Mówi do swoich czytelników wyraźnie, że widzą źdźbło w oku brata swego, a nie widzą belki we własnym. A każdy może swoim postępowaniem odpokutować przewinę. Ruth robi wszystko, by oczyścić swoją duszę w oczach Boga, na przychylność ludzi nie śmie liczyć, dopiero wydarzenia ostatnich rozdziałów uświadamiają mieszkańcom miasteczka jak oddana i skromna potrafi być ta, od której odwracano się na ulicy.

Ruth to pierwsze polskie wydanie. Dobrze się stało, że w końcu doczekaliśmy się przekładu. Przy okazji ukazały się wznowienia innych pozycji tejże autorki, co również mnie cieszy, gdyż były bardzo trudno dostępne stare wydania. Już się przymierzam do Pań z Cranford (serial był rewelacyjny :).

*Gaskel jak Gaskel, ale słuchałam ostatnio audiobooka Balzaca Kobieta trzydziestoletnia** i tam dzieci mnożyły się jak króliki między rozdziałami. Na końcu jednego bohaterka miała córkę, a w drugim była już otoczona wianuszkiem dzieci i adoratorów, przy czym autor zostawiał spore pole do domysłów, czy te dzieci są prawowitego małżonka, czy może któregoś z kochanków. Oczywiście pozostawienie pewnego pola dla wyobraźni lepsze jest niż nieumiejętne opisy namiętności, które budzą raczej śmiech niż rozpalają zmysły (nie będę wytykać palcami ;).

** Darmowe audiobooki to świetna sprawa, szczególnie kiedy w pracy siedzi się osiem godzin przy kompie i umysł nie jest skupiony na skomplikowanych zadaniach :)

Related Articles

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Wszystkie teksty, poza cytatami, są mojego autorstwa jakiekolwiek kopiowanie nie jest mile widziane. Obsługiwane przez usługę Blogger.